Survival to nie tylko przetrwanie w lesie - to również kwestia bezpieczeństwa na co dzień. A że często podróżujemy samochodem - warto czasem zerknąć na różne gadżety motoryzacyjne.
W tej właśnie kategorii mieści się przedmiot który wpadł mi w oko - flara sygnalizacyjna. Większość z Was przed oczami ma pewnie widok z amerykańskiego filmu, z odpaloną, mocno dymiącą racą. Jednakże flara którą kupiłem jest elektroniczna - mówiąc krótko - jest to latarka.
I tyle zamieszania o jedną latarkę? To jak ona musi wyglądać? Cóż - jak na latarkę - to nietypowo i na pewno w ręku nie będziecie jej wygodnie trzymać.
Jak sami widzicie - jest to dysk o średnicy 99mm, grubości 35mm i waży razem z bateriami (3xAAA) 155g, czyli całkiem spora rzecz do trzymania w ręce. Ale nie do tego przecież służy, choć może również świecić światłem białym i być użyta awaryjnie do znalezienia czegoś w bagażniku.
Ale podstawową jej funkcją jest sygnalizowanie Waszej obecności - przyciąganie wzroku. I z tego zadania wywiązuje się naprawdę dobrze. Flara ma 8 trybów świecenia na pomarańczowo - po co aż tyle? Nie wiem. Najważniejszym wydaje mi się tryb mrugający - dzięki temu możecie położyć taką flarę na dachu samochodu i od razu będzie widoczna. Co więcej - została wyposażona w całkiem mocny magnes - na pewno stamtąd nie spadnie przy byle podmuchu wiatru.
Cóż - więcej w sumie nie ma się co rozpisywać. Przedstawiona przeze mnie dziś flara to zwykła latarka świecąca na pomarańczowo, mająca jeden cel - pokazać innym że coś się dzieje i przykuć ich uwagę. Biorąc pod uwagę koszt takiej flary (ok 17-20zł) - myślę, że zdecydowane warto wyposażyć w nią samochód. Niech leży i się nie przydaje, pamiętajcie tylko o regularnej zmianie baterii (podładowaniu, jeśli kupicie wersję an USB, a takie też są) i w ten sposób zyskacie dodatkową warstwę bezpieczeństwa w samochodzie. A tymczasem - do zobaczenia w lesie!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz