Za chwilę rozpoczną się wakacje. To czas w którym lasy i szlaki są chyba najbardziej obciążone w roku. Dziś więc napiszę kilka słów o Leave No Trace - filozofii podróżowania która uprzyjemni wszystkim obcowanie z naturą.
Czym więc jest Leave No Trace (LNT)? Jest to zbiór zasad według których warto postępować aby jak najbardziej zachować pierwotny stan natury. Generalnie chodzi o to, żebyście weszli na szlak który potrafi zachwycić naturalnym pięknem i żeby osoba idąca tym szlakiem po was również to piękno mogła dostrzec - niezmącone przez obecność człowieka.
Pierwszą zasadą jest odpowiednie przygotowanie się i zaplanowanie wędrówki. Z jednej strony - to chyba dla nas jasne, ale z drugiej - podkreśla ona konieczność zminimalizowania ryzyka, że będziemy musieli spać gdzieś na dziko, rozpalać ogień w nieprzygotowanych dobrze miejscach i pozostawiać po sobie liczne ślady obecności. Kolejnym plusem planowania jest kwestia ekwipunku - wiedząc czego możesz się spodziewać na szlaku nie będziesz zabierał ze sobą niepotrzebnego sprzętu. Dobrze zaplanowana wędrówka sprawi również, że nie będziemy błądzić przedzierając się przez krzaki czy leśne odstępy... Czy to znaczy, że nie powinniśmy spać poza schroniskami?
Na to odpowiada zasada druga - nie schodź ze szlaku i biwakuj w miejscach wyznaczonych. Teoretycznie - prosta rzecz. Masz wyznaczoną trasę i nią podążasz. Idea stojąca za takim podejściem to jak najmniejszy wpływ na otoczenie - bez wydeptywania nowych ścieżek, bez niszczenia ściółki. Jeśli na przykład będziecie chcieli zejść ze szlaku sprawdzić co jest za przysłowiowym pagórkiem - nie tylko zostawicie ślady ale również te ślady mogą zachęcić kolejnych turystów - i tak powstanie nowa ścieżka. I choć wydaje się to trochę... hmm... zadaniowe - uważam, że nie jest to takie straszne jak na pierwszy rzut oka. Przecież i tak gdy macie zaplanowaną jakąś trasę to raczej się jej trzymacie. Choć z drugiej strony przyznam się Wam, ze z tym punktem mam chyba najwiecej problemów - szczególnie z jego troszkę ekstremalnym brzmieniem czyli chodzeniem tylko po "twardym" - tak, aby nawet ślady butów nie zostały...
Trzecia zasada jest najbardziej oczywista - pakuj swoje śmieci. Niestety - jest to również zasada wyjątkowo rzadko przestrzegana - o czym świadczy krajobraz naszych lasów...
Tutaj można przejść do czwartej zasady - zostaw to co znajdziesz. Zabranie kamyka czy kwiatka może wydawać się niewinne, ale jeśli każdy zabrałby "coś" - szlak zostałby rozkradziony w mgnieniu oka. Analogicznie jeśli chodzi o kwestie znalezionych owoców - jedna poziomka zjedzona przez Was nie zmieni nic, ale przemnóżcie to przez ilość turystów i macie ogołocone pole, które stanowiło ważny element lokalnego ekosystemu.
Piąta zasada nakazuje uważać z ogniem. Cóż - biorąc pod uwagę suszę hydrologiczną jaką mamy - większość idei stojącej za tą zasadą wyjaśnia sie sama - chodzi o to aby nie doprowadzić do pożaru lasu. Ale jest również jeszcze jedna kwestia która stoi za tą zasadą - rozpalanie ogniska w miejscu gdzie już kiedyś było ono palone. Skoro macie do dyspozycji kawałek ziemi na którym już ktoś wcześniej rozpalał ogień - nie ma sensu niszczyć innego miejsca (ściółka, runo, nie mówiąc o estetyce wypalonego "placka" pośród zieleni) kilkanaście metrów dalej. A jeśli zamiast ogniska postawicie na kuchenkę - nie zużyjecie drewna, które rozkładając się będzie stanowiło pożywienie i schronienie dla wielu gatunków zwierząt.
Po szóste - szanuj dziką przyrodę - a więc rozdeptywanie runa czy przeszkadzanie zwierzętom zdecydowanie jest niewskazane. Chodzi tu m.in o omijanie stanowisk lęgowych, wodopojów itp. - niech zwierzęta żyją sobie spokojnie swoim życiem, z jak najmniejszym wpływem człowieka.
Siódma zasada to szanuj innych turystów. Tutaj już za dużo tłumaczyć nie trzeba - wystarczy przejść się dowolnym szlakiem w weekend i zamiast śpiewy ptaków usłyszycie mix utworów lecących z przenośnych głośników - a chyba nie o to chodzi na wycieczce do lasu...
Generalnie - choć zasad jest 7 to wszystkie one odnoszą się do hasła przewodniego - leave no trace - nie zostawiaj śladów. Rozdeptywanie runa, zabieranie ze sobą rzeczy, ogólnie - nie szanowanie przyrody naprawdę oznaką złego wychowania. Tym bardziej, że nie trzeba wiele starań, aby zostawić po sobie porządek i zachować miejsce Waszego letniego wypadu w stanie nienaruszonym.
Nie ma też co ukrywać, że natkniecie się na zalecenie, aby bardzo rygorystycznie przestrzegać tych zasad. Czy jest ono słuszne? Według mnie - zdecydowanie nie. Człowiek czy chce czy nie chce - wpływa na otoczenie w którym się znajduje. Będąc w lesie zawsze jakiś ślad zostawicie - i czasem nie ma się co tym przejmować.
Takie też jest moje zdanie - podchodzić do wszystkiego z rozsądkiem i umiarkowaniem. Przykładem niech będzie zasada druga - nie schodź ze szlaku. Ale jeśli szlak przypomina bagno przez które nie macie szans przebrnąć (bo skończy się to przemoczonymi butami i spodniami do połowy łydki, co np w sezonie jesiennym będzie co najmniej niepożądane) - to trzeba złamać tę zasadę, zejść ze szlaku i znaleźć obejście, nawet kilka metrów obok, po trawie, równolegle do szlaku. Tak, jest to sprzeczne z LNT, ale sytuacja tego wymaga.
Oczywiście - nie znaczy to, że można biegać gdzie tylko chcecie i urządzić sobie mecz siatkówki w dowolnym miejscu lasu - to kompletnie nie o to chodzi. Powinniście minimalizować swój wpływ na otoczenie, ale nie ma co skupiać się tylko na tym podczas wyprawy i fanatycznie przestrzegać wyżej wymienionych zasad. Jeśli zachowacie zdrowy rozsądek i będziecie po prostu szanować otaczającą Was przyrodę - według mnie - to w zupełności wystarczy. A tymczasem - do zobaczenia w lesie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz