niedziela, 31 maja 2026

Moja ulubiona rozpałka - i dlaczego ją zmodyfikowałem

 Dziś pokażę wam jak przygotowuję swoją ulubioną rozpałkę. I powiem dlaczego zdecydowałem się aby tą rozpałkę przygotowywać inaczej. 

Co prawda jestem fanem korzystania z tego co daje natura, również w kwestii rozpałek, ale zawsze dobrze jest mieć przy sobie jakąś gotową rozpałkę - tak, aby być pewnym, że nawet w niekorzystnych warunkach uda Wam się rozpalić ognisko. Moją ulubioną rozpałką są płatki kosmetyczne z woskiem, zawinięte w taśmę przezroczystą lub duct tape. Zobaczcie jak łatwo je przygotować.

Będziecie do tego potrzebowali taśmy, płatków i świeczki - to wszystko. Wystarczy, ze na płatek kosmetyczny nakapiecie trochę wosku - nie musi być jakoś wybitnie dużo. 

Teraz składacie płatek na pół (aby był bardziej kompaktowy) i oklejacie taśmą samoprzylepną - tutaj użyłem przezroczystej ale może być również duct tape czy jakakolwiek inna.

Gotowe! Rozpałka przygotowana, można wrzucać ją do plecaka i iść w teren. 

Czas więc na kilka słów - dlaczego przygotowuję ją w ten sposób? Otóż taka rozpałka jest kompletnie wodoodporna (to zapewnia taśma - warto więc przyłożyć się do oklejenia płatka), można ją rozpalić od krzesiwa (niezawodne źródło iskier; wystarczy naciąć taśmę i dobrać się do bawełny) a wosk sprawia, że płatek pali się ładnych kilka chwil rozpalając Wasze ognisko. A dokładniej - pali się 3 minuty 55 sekund (przynajmniej ten który testowałem, będzie to się różnić w zależności od ilości wosku) i wygląda to tak:

Generalnie - wszystkie powyższe zalety sprawiają, że jest to moja ulubiona sztuczna rozpałka. Mała, prosta w przygotowaniu, pewna. Nie ważne czy mówimy o rekreacyjnym rozpalaniu ogniska czy o sytuacji awaryjnej - rozpałka zadziała, a rozmiary sprawiają, ze możecie ją schować dosłownie wszędzie. 

Dlaczego więc ją zmodyfikowałem? Postanowiłem przeprowadzić mały eksperyment. Oczywistym jest, że czas palenia będzie zależał od ilości wosku, tak więc postanowiłem spróbować zanurzyć cały płatek w wosku.  Oczywiscie tutaj już świeczka to troszkę mało, stopiłem więc wosk w naczyniu i zanurzyłem płatek. Teoretycznie - powinienem zyskać na czasie palenia. Ale czy nie stracę innej zalety - możliwości rozpalenia krzesiwem?

Otóż nie - po przełamaniu płatka i "popracowaniu" chwilkę wystaje z niego na tyle dużo włókien że udało mi się je rozpalić krzesiwem i to już za pierwszym razem. I to jak rozpalić! Płatek płonął 6 minut 30 sekund i to znacznie mocniejszym ogniem:

To jest właśnie ta modyfikacja z tytułu posta - przygotowując kolejne partie rozpałki zamierzam zamaczać całe płatki w wosku. Oczywiście - będę je również oklejał taśmą. Dlaczego? Teoretycznie już wosk powinien zapewnić wodoodporność ale dodatkowe zabezpieczenie na pewno nie zaszkodzi. Nie można również zapomnieć, że w torbie wosk będzie ocierał się o pozostałe elementy ekwipunku - tak więc oklejenie go taśmą ochroni nie tylko płatek przed wilgocią ale i wnętrze Waszego plecaka przed woskiem.

Przyznam Wam, że poza zrobieniem zdjęć rozpałce i testem jej modyfikacji sprawdziłem jeszcze jedną rozpałkę. Ale o tym - w jednym z kolejnych postów. Dziś - zachęcam Was do przygotowania sobie kilku takich płatków kosmetycznych do Waszego ekwipunku - jak widzicie jest to prosty, tani i skuteczny sposób na rozpalenie ognia w każdych warunkach. A tymczasem - do zobaczenia w lesie! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moja ulubiona rozpałka - i dlaczego ją zmodyfikowałem

 Dziś pokażę wam jak przygotowuję swoją ulubioną rozpałkę. I powiem dlaczego zdecydowałem się aby tą rozpałkę przygotowywać inaczej.