Troszkę ponad dwa lata temu poddał się zamek w mojej nerce Pentagon - a więc nadszedł najwyższy czas na zmianę. Wybór padł na produkt Helikona - model Possum. Jak się sprawdza po dwóch latach?
Na początek muszę to powiedzieć - jakościowo - kompletnie bez zarzutu. Dwa lata noszenia jej ze sobą wszędzie, częstego używania suwaków, klamer - i już chciałem napisać, ze nic, że zero usterek. Ale niestety - po dwóch latach strzeliła mi klamra... Natomiast suwaki czy sam materiał - dzielnie znoszą próbę czasu... To naprawdę solidny produkt - bo nawet tej klamry nie mam się co czepiać za mocno... To znaczy - czepiać się będę, ale w kolejnym poście - jak opisze Wam moją walkę z naprawą...
OK, czyli co - kończymy posta, kupujcie bez wahania i po wszystkim? Nie, tak dobrze to nie będzie, parę słów krytyki również jej się należy. Ale zanim do tego przejdziemy - kilka słów o cechach tej nerki. Wyposażona jest w trzy kieszenie - a więc dość standardowo. Jedna z kieszeni jest od strony ciała, druga to komora główna a trzecia - od zewnątrz. O ile dwie mniejsze kieszenie to po prostu kieszenie - tak komora główna ma kilka ciekawych rozwiązań...
Znajdziecie w niej organizer w postaci elastycznej taśmy przeszytej tak, że tworzy uchwyty na Wasze akcesoria. Scyzoryk, zapalniczka czy rolka bandaża świetnie się tam odnajdą. Choć na zamocowanie tam długopisu raczej nie ma co liczyć - nie tylko będzie on zdecydowanie za długi ale również szlufki są za szerokie. Czy to wada? Według mnie - nie. Po prostu szlufki są przeznaczone do przenoszenia innych rzeczy.
W komorze głównej znajdziecie również przegródkę ułatwiającą trzymanie porządku oraz siateczkową kieszeń. Całość - po latach użytkowania mogę zapewnić Was, że jest całkiem praktyczna. Naprawdę sporo się tam mieści i dość łatwo się z niej korzysta.
Pozostałe dwie kieszenie już nie sa tak pakowne, ale jesli przemyślicie Wasz ekwipunek - również całkiem sporo ram zmieścicie.
OK, czas przejść do małych niedociągnięć. W kieszeni głównej znajdziecie szlufkę do przytroczenia jakiegoś sznurka. Cieszę się, że ona tam jest ale... Helikon mógłby już doszyć tam od razu tasiemkę - Pentagon ją miał, i to zakończoną karabińczykiem. Z resztą - jak jest jedna - mogły by być chociaż dwie szlufki...
Nie jestem również fanem paska na którym nerka się trzyma. Choć klamra jest trwała i pewnie zaskakuje - to sam pasek można odpiąć od nerki jeszcze z drugiej strony. I niby jest to zabezpieczone przed samowolnym odpięciem, ale... kilka razy po podróży samochodem zdarzyło mi się, że ta druga klamra się odpięła. Z jednej strony rozumiem intencję (do nerki można dokupić dodatkowy pasek, dłuższy), ale z drugiej... czy nie łatwiej by było po obu stronach zrobić dwie takie same klamry plastikowe, pewne w użyciu?
I to w sumie tyle jeśli chodzi o Helikon Possum. Pozostaje jeszcze pytanie czy nerka warta jest tych pieniędzy które trzeba za nią zapłacić? Według mnie - tak. I to pomimo, że nerka nie należy do najtańszych na rynku - obecnie kosztuje ok 150-180zł (zależnie od kolorystyki). Jednak jest to zdecydowanie zakup na lata - odwdzięczy się Wam trwałością i będziecie z niej korzystali długi czas. Czy więc ja polecam? Zdecydowanie tak. A tymczasem - do zobaczenia w lesie!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz