Trafiłem ostatnio na ciekawą koncepcję węzła bez węzła. i choć całość działa - zacząłem się zastanawiać po co to komu...
Ale po kolei - zacznijmy od tego jak zawiązać taki węzeł. Na jednym końcu waszego sznurka będziecie potrzebowali zaciskowej pętli, drugi koniec pozostaje luźny.
Teraz zabijacie ten luźny koniec i przekładacie powstałe ucho przez pętelkę.
Wystarczy już tylko zacisnąć pętlę i gotowe - całość powinna prezentować się tak:
Ideą tego węzła jest połączenie dwóch linek tak, aby połączenie było dość wytrzymałe. Ale aby pod działaniem większej siły węzeł mógł się jednak rozwiązać..
I sprawdziłem - to działa. Węzeł całkiem mocno trzyma, ale jeśli mocniej szarpniecie - rozwiąże się.
Teraz zostaje tylko odpowiedzieć na pytanie - po co to wszystko... I tu chyba zdam się na Was - czy mieliście potrzebę skorzystania z węzła, który planowo miał się rozwiązać pod większym obciążeniem? Gdzie można go wykorzystać? Przykład, podany w materiale który widziałem, wskazywał noszenie ekwipunku na szyi - na przykład noża. Węzeł jest na tyle mocny, że ekwipunek sam Wam nie spadnie, ale jeśli się ześlizgniecie ze zbocza to podczas upadku, gdy nóż na szyi zahaczył gałąź - węzeł rozwiąże się i oszczędzi Waszą szyję. Stracicie co prawda nóż, ale lepsze to niż zawisnąć na paracordzie zahaczonym o jakiś konar...Na ile taka sytuacja jest prawdopodobna? Oceńcie sami...
Jeśli macie pomysł na inne zastosowania - gorąco zapraszam do komentarzy. Bez tego - możecie potraktować ten węzeł jako ciekawostkę... A tymczasem - do zobaczenia w lesie!



Już wiem, to jest węzeł gordyjski :) :) :)
OdpowiedzUsuń