Kilka razy dostałem pytanie o działkę ROD w kontekście ewakuacji. Czy jest to dobra opcja? Czy warto się tym zainteresować?
Jeden z czytelników bloga podesłał nawet linki do filmików pewnego znanego youtubera, który mówi, że działka jest bez sensu. Argumentacja była dość prosta - po co komu miejsce ewakuacji 3 km od domu. Ale czy nie jest tak, że ten "celebryta" nie zgłębił tematu? Przyjrzyjmy się więc tej kwestii dokładnie.
Tak, w czasie wojny czy wycieku chemicznego działka 3 km od domu to żaden punkt ewakuacji. Ale czy to są jedyne zagrożenia które na nas czyhają? Nie - jest ich przecież zdecydowanie dużo więcej. Brak prądu, wody czy ogrzewania, pożar bliku czy katastrofa budowlana - jeśli będziecie posiadaczami działki ROD z altanką (a jeszcze lepiej - ocieploną i z prądem / jakimś rodzajem ogrzewania) to nawet działka 2-3 kilometry dalej może już nie być objęta awarią. Wtedy, w sytuacji jak by nie było kryzysowej, będziecie mogli zamiast marznąć w swoim mieszkaniu udać się na działkę i tam rozpalić w piecu. Widziałem też awarie prądu w mieście przez ponad 24h, gdzie w drugiej części dzielnicy prąd był - a więc będzie szansa że na działce będziecie mogli pracować przy laptopie.
Czemu jednak zakładamy, że działka musi być przy domu? Przecież taka działka może być na drugim końcu miasta - wtedy już jakieś lokalne wydarzenie (skażenie czy coś takiego...) swoim zasięgiem nie będzie obejmowało działki. Popatrzcie na mapy - wszystkie miasta powyżej 200 tysięcy mieszkańców są dość rozległe - przejazd z jednego końca na drugi Rzeszowa, Wrocławia czy Poznania (nie wspominając o Warszawie) to 15, 20 a czasami i 30km. A to już całkiem sensowna odległość, prawda? Oczywiście, przy chęci codziennych wizyt celem podlewania pomidorków taka odległość robi się problematyczna, ale jeśli ma to być Wasze zabezpieczenie na trudne czasy, z drzewami i krzewami owocowymi (wymagają mniej pracy) - to kwestię ewakuacji w przypadku części zagrożeń macie załatwioną.
Jeśli już jesteśmy przy odległościach to - teoretycznie - działka ROD powinna być w tym samym mieście w którym mieszkacie (przepisy...). Ale - cóż stoi na przeszkodzie dogadać się z prezesem ogródków działkowych w sąsiednim mieście? Jeśli Wam się to uda - zyskacie lokalizację poza granicami Waszego miasta czy powiatu. A to już da Wam bardzo dobry cel ewakuacji.
A jeśli działka jest blisko - dosłownie kilkadziesiąt metrów od miejsca gdzie mieszkacie? "Bez sensu" - powie ktoś mieszkający w dużym mieście - i on będzie miał rację. Tyle, że dla mieszkańca bloku w mniejszej miejscowości (a bloku stoją nawet na wsiach...) to może być bardzo kuszące rozwiązanie. OK, nie ewakuuje się on na działkę (przy tak niewielkiej odległości wątpię, żeby rozwijał tam infrastrukturę - budował altanę itp), ale i taka lokalizacja będzie miała swoje zalety. Kilkadziesiąt metrów od domu - można myśleć o codziennych wizytach na działce (daleko nie jest...) a w mniejszej miejscowości czy wręcz na wsi można spokojnie doglądać działki cały czas. Dlaczego to ważne? Bo wtedy działka może posłużyć za miejsce produkcji żywności. Przyda się to w czasie kryzysu bądź po prostu podwyżek cen... W większych skupiskach ludzi - ta żywność może niestety być kradziona (dlatego w dużych miastach w czasie kryzysu ta funkcja działki będzie ograniczona..) ale działki w małych miejscowościach powinny być pod tym kątem bezpieczniejsze.
Pamiętajcie również, że nie ważne gdzie by ta działka nie była - zawsze jest to teren na którym nikt inny nie będzie kopał czy chodził po nim z wykrywaczem metalu. A więc chociaż ne polecam trzymania w altance jakiś zapasów czy sprzętu (kradzieże...) to już zakopanie beczki czy trzech beczek u siebie pod rabatkami jest jak najbardziej sensowne i uzasadnione.
Według mnie - działka typu ROD może mieć dużo zalet. Jeśli uda Wam się znaleźć działkę w przemyślanej przez Was okolicy i jeśli będziecie świadomi jej wad - myślę, ze może całkiem nieźle wpisać się w Wasze przygotowania. A jeśli już teraz macie działkę - również jestem przekonany, że możecie wymyślić zastosowanie dla niej w Waszych planach na trudne czasy. I piszę to jako wieloletni działkowiec - a więc z doświadczenia. A tymczasem - do zobaczenia w lesie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz