Dość długo poszukiwałem solidnego plecaka na leśne wypady. Po przeszukaniu internetu w oko wpadł mi Brandit US Cooper. Po dwóch latach użytkowania - przyszedł czas napisać o nim kilka słów....
Plecak ten spodobał mi się z wyglądu, rozmiarowo również wpisywał się w moje potrzeby. 40 litrów to pojemność która sprawia, że można spakować się na kilkudniowy wyjazd, ale nie jest jeszcze tak duży, by noszenie go było uciążliwe. Czy się sprawdził? O tym za chwilę, najpierw kilka szczegółów technicznych.
Plecak ma 40 litrów pojemności, jego wymiary to 52x30x32cm. Wykonany jest z poliestru, w dotyku jakby lekko podgumowany. Nie jest to nieprzyjemne - nie macie uczucia noszenia czegoś z gumy, ale sprawdza się podczas niewielkiego deszczu - woda spływa po nim zamiast nasiąkać. Na większe deszcze przydałby się jednak pokrowiec, którego ten plecak nie ma.
Komora główna plecaka wyposażona jest w siatkową kieszeń - idealną na mapy - a także, od strony pleców, w niewielką kieszeń zamykaną na zamek. Sama komora jest naprawdę spora, z łatwością zmieści większość ekwipunku. Pakowanie również nie będzie trudne - komora otwiera się w całości.
Druga komora jest już mniejsza, ale również całkiem sporo do niej zmieścicie. Znajdziecie w niej mniejszy organizer - akurat żeby mieć pod ręką jakieś drobiazgi.
Całkiem z przodu są jeszcze dwie kieszenie - mniejsza u góry i większa na dole, również z niewielkim organizerem. Ogólnie - całość pozwala dość łatwo trzymać porządek w plecaku.
A jeśli i tak będzie Wam brakować miejsca - na zewnątrz znajdziecie taśmy PALLS umożliwiające przyczepienie dodatkowych kieszeni. Warto również wspomnieć, że od strony pleców znajdziecie kieszeń dedykowaną pod camelback.
Wróćmy jednak do pytania czy plecak się sprawdził? U mnie - zdecydowanie tak. Pasuje mi zarówno wielkość jak i układ kieszeni. Samo noszenie również jest wygodne, nawet z trochę większym ciężarem - szelki i plecy są miękko wyściełane, nic się nie wbija. Dużego ciężaru nie polecam jednak nosić - pas biodrowy jest cienki - służy bardziej do ograniczania ruchu plecaka niż przenoszeniu ciężaru na biodra. Oprócz zmiany pasa dorzuciłbym jeszcze jedną rzecz - klamrę na rurkę od camelback. Tej niestety brakuje - po włożeniu wkłady hydracyjnego rurka od niego nie za bardzo ma się gdzie podziać i lata bezładnie. Na szczęście takie klipsy są dostępne w internecie choć troszkę się ich naszukałem.
Podsumowując - po ponad dwóch latach używania plecaka mogę go wam śmiało polecić. Jeśli nie przeładujecie go ekwipunkiem - bardzo dobrze sprawdzi się podczas wędrówki. Według mnie jest to jeden z lepszych plecaków na tej półce cenowej - naprawdę nie ma się do czego przyczepić. A wiec jeśli szukacie tej wielkości plecaka - wybierając Brandita będziecie zadowoleni.
Na sam koniec chciałem Wam życzyć zdrowych i spokojnych świąt w rodzinnej atmosferze. A tymczasem - do zobaczenia w lesie!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz