Gdy zaczniecie się interesować bushcraftem jedną z pierwszych rzeczy na które traficie będą pierzaste patyki. Tylko czy naprawdę trzeba utrzymywać strugi drewna na patyku? A co jeśli pociągniecie nożem za mocno i zetniecie je?
Ale zacznijmy od początku - czym są pierzaste patyki? Są to specjalnie zestrugane patyki w ten sposób, aby struny nadal trzymały się drewna. Takie patyki mają szereg zalet. Strużyny są drobne, więc łatwo łapią ogień - jeśli mocno się przyłożycie - możecie nawet odpalić je za pomocą krzesiwa. Przymocowanie strużyn do patyka ułatwia manewrowanie nimi podczas rozpalania ognia.
Niestety - nie obejdzie się bez wad. Największą z nich będzie czas przygotowania. Aby odpowiednio przygotować pierzaste patyki trzeba trochę wprawy i czasu. Jeden nieostrożny ruch i Wasze strużyny odpadną od patyka.
Tylko czy to taki duży problem? Według mnie - nie. I zanim bushcraftowcy postanowią odpalić się w komentarzach - przeczytajcie wpis do końca...
Jeśli okaże się, że strużyny spadną - wystarczy, żeby spadły na przygotowaną powierzchnię - na przykład na matę do siedzenia czy kawałek plandeki... Niech nie nasiąkają wilgocią z ziemi. Bo koniec końców - przecież to to samo drewno które miało Wam posłużyć do rozpalenia ognia, po prostu nie jest już przyczepione do patyka... Z resztą - pojedynczym patykiem i tak nie rozpalić ogniska, więc po przygotowaniu jednego i tak musicie go gdzieś odłożyć.
Kolejna sprawa to kwestia manewrowania patykiem. OK, trzymając wióry na patyku można łatwiej je układać, ale luźne wióry można też po prostu dosypywać do ogniska. Przecież samo ognisko będzie na tym etapie niewielkie - dopiero je rozpalacie... Manewrowanie opałem (a w sumie to rozpałką) to nie problem.
Jest też oczywista zaleta luźnych strużyn - nie musicie tak się przykładać do ich wykonania. Po prostu - nie musicie pilnować, aby ich nie ściąć do końca...
Jak widzicie - konieczność utrzymywania strużyn na patyku nie jest obligatoryjna. Nie zrozumcie mnie źle - nie jestem przeciwnikiem pierzastych patyków. Uważam, że przygotowując je można bardzo fajnie ćwiczyć pracę nożem w drewnie. Ale jeśli ktoś uważa, e pierzaste patyki są koniecznością i gwarantem rozpalenia ogniska - to jest w błędzie.
A jak to wszystko wygląda w praktyce u mnie? Staram się robić pierzaste patyki - jak się uda - ok. Jak strużyny odpadną - zawsze mam pod przestrzenią roboczą rozłożoną jakąś matę gdzie strużyny mogą spadać. Dość często strugami również patyk aż do końca - aż do przecięcia go. To co wtedy powstaje przypomina bardziej pióropusz czy palmę niż pierzasty patyk... Przesuwam się wtedy wyżej na patyku który strugami i zaczynam od początku, kolejną "palmę"
Brutalna prawda jest taka, że strugacie patyki aby zwiększyć powierzchnię drewna, które ma się zapalić. Sama forma (pierzasty patyk, "pióropusz" czy strużyny) to już kwestia drugorzędna. Przecież drewno i tak się zapali, ogień zamieni je w popiół... I tak będziecie musieli dodać kolejne patyki (już nie zestrugane) aby zrobić ognisko. A że pierzasty patyk lepiej wygląda na zdjęciach w internecie niż kupka wiórek....
Zachęcam Was oczywiście do ćwiczenia rożnych opcji rozpalania ogniska i pracy nożem w drewnie. Ale, według mnie - nie przejmujcie się tym "co trzeba" i nie dajcie się zwariować. Na koniec - miarą Waszego sukcesu będzie to czy ognisko się rozpaliło. A tymczasem - do zobaczenia w lesie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz