Załóżmy, że w jakimś miesiącu została Wam pewna kwota pieniędzy. Co więc z nimi zrobić z punktu widzenia preppersa? W internecie znajdziecie mnóstwo porad - poduszka finansowa, spłata zobowiązań, inwestycja... A może powiększenie zapasów? Na co się zdecydować?
Na początku chciałbym zastrzec, że nie jestem doradcą finansowym i poniższego wpisu nie możecie traktować jako zbioru porad. Będzie to bardziej zestaw pytań na które, według mnie, warto sobie odpowiedzieć.
Ale do rzeczy. Każda z wyżej opisanych opcji ma niewątpliwe zalety i gorących zwolenników, twierdzących, że to od tego właśnie trzeba koniecznie zacząć. Ale każda z nich ma również poważne wady, o których mówi się już mniej...
Zacznijmy chyba od najpopularniejszej porady w internecie - czyli "pozbądź się kredytu". Jest to cenna rada - przecież szybsze spłacenie kredytu oznacza mniejsze odsetki od niego - a więc mniej będziecie musieli na niego wydać. Wiele banków pozwala na nadpłatę już od 100zł, a więc nawet niewielka kwot może już ulżyć Waszemu budżetowy w kolejnych miesiącach (następne raty będą niższe) a także całościowo (zmniejszy się suma odsetek). A jeśli kolejna rata będzie niższa - może w kolejnym miesiącu będziecie mogli nadpłacić więcej? Czyli opcja idealna? Nie - bo kredyt jednak zostanie... a jeśli coś się stanie z Waszą pracą - dalej będziecie musieli go spłacać, tyle, że nie będziecie mieli z czego - bo zamiast odłożyć - nadpłaciliście kredyt...
A więc może odłożyć? Schować w skarpetę czy konto oszczędnościowe i niech tam leży? Plusy są niewątpliwe - pieniądze te będą dostępne w nagłych wypadkach. Awaria samochodu, ból zęba czy inne "niespodzianki" nie będą Wam straszne. Nawet po utracie pracy - będziecie mieli zabezpieczenie na parę miesięcy poszukiwania nowej. Będzie z czego żyć i spłacać kredyt, który jednak pozostanie na niezmienionym poziomie... I tak płynnie przechodzimy do dość poważnej wady - pieniądz traci swoją moc nabywczą, a wiec jak leży to jednak realnie tracicie...
To może niech nie leży - niech pracuje? Inwestycje, bitcoin, giełda, metale, obligacje - trochę tego jest, kuszą nas reklamami... I rzeczywiście - dzięki temu będziecie pomnażać swoje pieniądze. Czy trzeba się na tym znać? Zdecydowanie tak - ale jak się nie znacie - nic straconego - inwestujecie w obligacje (pracownik banku pomoże Wam wybrać odpowiedni produkt), może nie zarobicie tyle ile reklamują internetowi influencerzy, ale ryzyko będzie znikome. Rozwiązanie idealne? Niekoniecznie - mrozi ono kapitał.. Co z tego że macie trzy czy trzydzieści trzy tysiące w obligacjach czy bitcoin jak potrzebujecie czasu na spieniężenie tego a ząb boli już dziś? Albo straciliście pracę i potrzeba gotówki na ratę kredytu?
A może odpuścić sobie to wszystko i zwiększać zapasy? Też niegłupie - banknot 200zł nie nakarmi całej rodziny - a paczka makaronu z sosem za kilkanaście złotych już tak. W razie kryzysu - nie musicie chodzić do sklepu bo zapasy są pod ręką, na 3, 4 a może 8 miesięcy. Siedzicie w domu, przeczekacie kryzys, poszukacie nowej pracy czy rozwiążecie inny problem będący przyczyną Waszej sytuacji - ale z głodu nie umrzecie. Jest to jakiś pomysł, ale jak każdy - ma wady. Po prostu - jest to nastawienie tylko na jeden rodzaj kryzysu - taki bardziej "globalny"... Bo przy utracie pracy - cóż - banki będą nadal działać, a kredytów czy rachunków nie opłacicie paczkami ryżu i filtrem do wody...
Tak jak widzicie - opcji jest kilka. Która z nich będzie dla Was - to już sami musicie odpowiedzieć na to pytanie. Według mnie - najlepsza jest dywersyfikacja - korzystanie z każdej z opcji po trochu. Dzięki temu - będziecie w stanie skorzystać ze wszystkich zalet przedstawionych powyżej. A że przy ograniczonych zasobach - musicie po prostu zaakceptować, że nie osiągnięcie pojedynczego celu finansowego tak szybko jak skupiając się tylko na nim.
Domyślam się, że takie przedstawienie tematu nie jest receptą której większość osób poszukuje. Ale tak jak wspomniałem - żaden ze mnie doradca inwestycyjny, nie sprzedaję również żadnych kursów czy szkoleń z tego zakresu. Powyższe są zbiorem moich przemyśleń - tak jak każdy mam kredyty, szukam poduszki finansowej i chcę mieć zapasy - i tak muszę zarządzać dostępnymi zasobami, aby nie pominąć żadnego celu. Mam nadzieję, że przyda się Wam takie spojrzenie na kwestie finansowe. A tymczasem - do zobaczenia w lesie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz