Zastanawiałem się jaki tytuł dać temu wpisowi - przez to, że saszetka którą dziś opisze jest bardzo popularna, a mimo to rzadko występuje pod konkretną marką. Można ją bez problemu kupić na wielu serwisach aukcyjnych (polskich jak i zagranicznych), a także ostatnio pod marką Wild Trek w popularnym dyskoncie. Co sprawia, że ten wzór jest tak powszechny?
Zanim przejdziemy do tego - warto zobaczyć o czym tak właściwie mowa.
Widzieliście już ją pewnie nie raz, prawda?OK, co więc stoi za jej powszechnością? Według mnie - chyba właśnie prostota... Nie znajdziecie nic zaskakującego - ot dwie kieszenie zamykane na zamek (w każdej z nich dodatkowo przegródka), otwarte miejsce na telefon i miejsce na długopis. Z cech "taktycznych" (bo i tak bywa opisywana na aukcjach) ma jedynie molle na tyle - a więc możecie zamocować ja do plecaka jako dodatkową kieszeń, choć te same molle trzeba również odpowiednio upiąć aby móc nerkę przytroczyć do paska.
Wady? Na pewno nie należy do nich jakość wykonania. Mam trzy takie saszetki - najstarsza z nich juz od paru lat służy mi wiernie jako zasobnik narzędziowy przy motorze. Nie miałem z nią żadnych problemów, zamki działają, szwy nie puściły. Naprawdę zaskakująco solidna rzecz jak na tak niską cenę.
Oczywiście wady są - kieszeń na telefon nie przyjmie wszystkich modeli - a ponieważ jest otwarta - śmiem przypuszczać, że wylądują w niej chusteczki czy tego typu przedmiot. Choć, jeśli jesteście zwolennikami puszek survivalowych - może być to dobre miejsce na trzymanie takowej.
Pogodzić się również trzeba z ilością miejsca na Wasze edc. Dwie zamykane kieszenie sprawiają, ze można dość łatwo dobie wszystko ułożyć, ale sama saszetka nie jest zbyt duża - wrzucicie do środka kilka drobiazgów i będzie pełna...
Trzeba również zwrócić uwagę na fakt, że jest to sama saszetka - bez paska. Tak więc - jeśli nie macie paska przy spodniach (latem, krótkie spodenki...) - nie macie jej jak zamocować przy sobie. Tutaj jednak muszę powiedzieć, że niewielki rozmiar może być zaletą - właśnie ze względu na mocowanie. Ponieważ jak już raz ja przypniecie do paska - będzie z Wami cały dzień (nie odepniecie jej siadając za kierownicę czy do komputera w biurze) - jej rozmiar nie będzie Wam tak przeszkadzał jak w przypadku większych nerek.
Brakuje mi również jakiejś pętelki w środku - tak, aby najważniejsze rzeczy jednak przymocować na lince do saszetki. Wiem, drobiazg, ale mogę bez problemu podać kilka sytuacji kiedy zamocowanie sprzętu na lince uratowało sytuację. Tak więc drobiazg - ale przydatny.
Pozostaje ostatnie pytanie - czy warto? Według mnie - zdecydowanie tak. Szczególnie za dobrą cenę. Względem niedawno opisywanej nerki Helikon Possum potrafi być 7-10 razy tańsza!! Czy jest 10 razy gorsza? Na pewno nie. Czy zamienię Possum na tą saszetkę? Zdecydowanie nie. Helikon to nerka a ja potrzebuję osobnego systemu nośnego dla swojego edc. Moja rekomendacja? Poszukajcie w internecie oferty gdzie można kupić tą saszetkę w dobrej cenie i w różnych kolorach i kupcie kilka egzemplarzy. Nawet jesli nie zdecydujecie się nosić jej jako edc - będzie to całkiem poręczna kieszeń, którą będziecie mogli wrzucić do samochodu, przyczepić do plecaka czy do roweru. A tymczasem - do zobaczenia w lesie!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz