niedziela, 11 stycznia 2026

Jak się przygotowywać gdy w kieszeni pusto - postanowienie noworoczne

Dziś wracam z tematem który miał być tydzień temu. Wtedy pasował idealnie - jako postanowienie noworoczne - rozpocząć przygotowania na trudne czasy. Dziś w sumie również jest trochę na miejscu - wszak jest tuż po 10-tym, czyli po pensji. Czas planować wydatki na najbliższy miesiąc, możecie wiec uwzględnić w nich robienie zapasów.

I tak - wiem, że głównym wrogiem przygotowań jest brak pieniędzy. Ceny w sklepach straszą, średnia krajowa bywa niedostępna dla wielu osób, jak wiec się przygotować, jak skompletować zapasy na trudne czasy?

Tutaj do akcji wkracza planowanie, połączone ze świadomością, że nie od razu Kraków zbudowano. Tak, nawet jeśli nie macie furmanki pieniędzy po ręką, gotowych do wydania na zapełnienie Waszej piwniczki po brzegi zapasami - możecie spokojnie rozpocząć proces przygotowywania się na niespodziewane.

Zacznijmy jednak od możliwych zagrożeń. Wiele z nich może Was spotkać po prostu w domu - wcale nie zmuszając Was do jego opuszczenia. Brak prądu, brak wody czy niesprzyjająca pogoda - żaden z tych scenariuszy nie będzie od Was wymagał plecaka ucieczkowego, a jedynie przeczekania niekorzystnej sytuacji u siebie w domu. 

Rozejrzyjcie się więc po mieszkaniu i zobaczcie ile z potrzebnych rzeczy już macie. Nóż, garnek, koc - to wszystko (i wiele innych rzeczy) można przecież znaleźć w każdym domu. I do przetrwania 3 dni bez prądu nie potrzebujecie taktycznego noża za kilkaset złotych - Wasz "kuchenniak" w domu sprawdzi się równie dobrze. 

To czego będziecie potrzebować to woda, jedzenie, sposób na przygotowanie jedzenia i ciepło. Tak, kupno wszystkiego na raz będzie oznaczało wydatek kilkuset złotych... Ale pamiętajcie, że przygotowania to nie sprint tylko maraton (a raczej cała ich seria...) - także możecie to wszystko rozłożyć na dłuższy okres. Ważne, aby zachować regularność i systematyczność.

Przykład? Proszę bardzo - załóżmy, że zarabiacie najniższa krajową. Daje to PLN 3606 miesięcznie. Jak z tego "wykroić" budżet na zapełnienie "szafki awaryjnej"? Według mnie - wystarczy, że z pensji będziecie odkładać 0,5%. Niewiele? Na tyle niewiele, że nie odczujecie tego przy planowaniu miesięcznych wydatków. Ale rozejrzyjcie się w sklepie - za to możecie już ogarnąć np kilogram makaronu, konserwę i koncentrat pomidorowy. A z tego da się już ogarnąć obiad na dwa dni dla 2 osób. Niby niewiele, ale jeśli będziecie czekać na odśnieżenie dróg albo jeśli wezbrana rzeka odetnie Was od sklepu - taki zapas za 18 złotych będzie na wagę złota. Czy przyda się gdy nie będzie na czym go ugotować? Niekoniecznie, ale możecie przecież ogarnąć jakieś ognisko na podwórku. W sytuacji kryzysowej - prędzej ktoś się do Was dołączy niż zwróci Wam uwagę. A kuchenkę z popularnego serwisu aukcyjnego możecie ogarnąć za 15zł (o, taką jak opisywałem tutaj), kartusz do niej to kolejne 7zł. Łącznie - 22zł. Tak więc w 3 miesiące (odłożone 54zł) macie załatwiony obiad na dwa dni, kuchenkę, dwa kartusze, i zostanie Wam na 5l baniak wody i jakieś warzywa w puszce. Kolejny miesiąc pozwoli Wam dorzucić latarkę i paczkę baterii (np taką) i powiększyć Wasz zapas jedzenia. Czyli będziecie lepiej przygotowani na odcięcie od świata na weekend niż większość Waszych sąsiadów. A mówimy tu o kosztach rzędu 0,5% od najniższej krajowej!

Tak, przy braku środków nie przygotujecie się na wszystko, nie zbierzecie sprzętu i zapasów podczas jednej wyprawy do centrum handlowego. Ale nawet odkładając niewiele, robiąc to regularnie, zwracając uwagę na promocje w sklepach, i planując zakupy nawet się nie obejrzycie gdy będziecie mieli zapasy pozwalające Wam przeczekać tydzień bez wychodzenia z domu. I przy systematyczności zapas ten będzie ciągle się powiększał. Dlatego uważam, że brak pieniędzy nie jest przeszkodą do zadbania o bezpieczeństwo swoje i swojej rodziny. 

Powyższe wyliczenia oparte są na najniższej krajowej. Pomyślcie więc co można osiągnąć, jak dobrze można się przygotować przeznaczając na to  również jedynie 0,5% Waszej pensji. Czy warto? Według mnie - oczywiście że tak. Nawet jeśli przygotowanie które Was zabezpieczy na dłużej zajmie Wam pół roku czy rok - już po pierwszym miesiącu będziecie zabezpieczeni na pewne scenariusze. 

Nowy rok może być świetną okazją, aby podjąć nowe wyzwanie w ramach postanowień noworocznych. 0,5% pensji jest na tyle niewielką kwotą, że będzie nieodczuwalne w Waszych domowych budżetach. Zachęcam Was więc do podjęcia tego wyzwania i wytrwania w nim. Roześlijcie również tego posta po znajomych czy rodzinie - lada dzień przecież trafi do Was poradnik bezpieczeństwa, więc wiele osób będzie się zastanawiało jak do tego podejść z praktycznego punktu widzenia. Jeśli będziecie zastanawiać się w jaki sposób przełożyć ten przykład na Wasze możliwości - zapraszam do kontaktu. A tymczasem - do zobaczenia w lesie! 

2 komentarze:

  1. latwo mowic, gorzej wykonac, taka prawda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Anonimowy,
      Wiem, że nie jest to łatwe. Wiem również, że kupowanie makaronu czy konserwy nie jest "fajne" czy atrakcyjne. Wiem też, że kupno najprostszej latarki nie będzie powodem do dumy. Ale... Po pierwsze - to nie ma być fajne - to ma dać zabezpieczenie w razie sytuacji awaryjnej i spokojniejszy sen na co dzień. A po drugie - specjalnie wybrałem kwotę 0,5% pensji - na tyle mało, że każdy może włożyć do to innego portfela i przeznaczyć na zabezpieczenie w razie kryzysu, nie odczuwając braku tej gotówki w życiu codziennym.
      A jeśli jesteś zainteresowany dokładniejszym planem, krok po kroku, miesiąc po miesiącu - zapraszam do kontaktu
      Pozdrawiam
      Bushmot

      Usuń

Moneta z alfabetem Morse'a

 Tytuł pewnie Was zdziwił - kto dziś używa alfabetu Morse'a? A i monety są coraz mniej popularne w dobie płatności elektronicznych. Po c...